„Prawo Facebooka” Co NetzDG może zrobić – a czego nie może

Post

„Prawo Facebooka” Co NetzDG może zrobić – a czego nie może

Debata na temat wpływu na wolność słowa rozgorzała wokół Network Enforcement Act. Krytycy mówią o cenzurze narzuconej przez państwo. Jednak wiele zastrzeżeń do nowego prawa opiera się na nieporozumieniach.

Od początku roku portale społecznościowe są prawnie zobowiązane do podejmowania szybszych i bardziej zdecydowanych działań przeciwko zabronionym treściom na swoich platformach. Nowe prawo już obowiązuje: od Nowego Roku usunięto kilka tweetów i postów na Facebooku – nie tylko od polityków AfD, a na pewno nie tylko wpisów istotnych dla prawa karnego. Czy prawo zagraża wolności słowa? Najważniejsze pytania i odpowiedzi w skrócie:

Co ma robić prawo?

Nowe rozporządzenie ma na celu zmuszenie operatorów portali społecznościowych, którzy mają siedzibę głównie za granicą, do egzekwowania niemieckiego prawa karnego w sieci niemieckojęzycznej. Stąd niezręczna nazwa Network Enforcement Act (NetzDG).

Na początku października weszła w życie „Ustawa o Facebooku”. Jednak użytkownicy dopiero teraz zaczynają odczuwać konsekwencje. Firmy miały trzy miesiące na stworzenie przepisowego systemu reklamacji dla użytkowników.

Od 1 stycznia 2018 r. obowiązują następujące zasady: Jeśli użytkownicy zgłaszają operatorowi platformy treści naruszające prawo karne, operator musi rozpatrzyć skargę w ciągu 24 godzin i odpowiedzieć na nią. Powinno być wystarczająco dużo czasu na podjęcie decyzji: Czy wpis należy usunąć, ponieważ jest to oczywiście przestępstwo? W trudnych przypadkach obowiązuje okres jednego tygodnia.

Ponadto platformy muszą teraz wskazać osobę kontaktową dla niemieckich organów śledczych, która będzie wspierać je w prowadzeniu dochodzeń w sprawie przestępstw.

Dlaczego uchwalono prawo?

W rzeczywistości dostawcy są już zobowiązani na mocy ustawy o telemediach do usuwania nielegalnych treści ze swoich stron, gdy tylko je zauważą. Systemy raportowania Facebooka i Twittera okazały się niewystarczająco skuteczne. Operatorzy byli zbyt niekonsekwentni, zwłaszcza wobec mowy nienawiści. Dla użytkowników często było to niezrozumiałe, według jakich kryteriów użytkownicy byli blokowani lub treści usuwane – czy też nie.

Po kilku nieudanych rozmowach z przedstawicielami Facebooka rząd federalny ostatecznie uruchomił NetzDG, uchwalony głosami wielkiej koalicji i przeciw oporowi FDP, AfD i lewicy oraz wstrzymującej się Zielonych. Wcześniej jednak został rozbrojony: niektóre kontrowersyjne fragmenty zostały zdmuchnięte z projektu.

W przypadku wznowienia wielkiej koalicji dalsze zmiany w prawie są mało prawdopodobne.

Jakie treści należy zablokować?

NetzDG dotyczy łącznie 21 paragrafów kodeksu karnego. Na przykład:

Facebook i Google/YouTube udostępniają formularze online, które można wykorzystać do zgłaszania takich wykroczeń w postach w mediach społecznościowych. Aby to zrobić, użytkownik musi sam je przypisać. Twitter rozszerzył swoją dotychczasową formę raportowania.

Jeśli operatorzy nie zareagują, użytkownicy mogą skontaktować się z Federalnym Urzędem Sprawiedliwości. Następnie sprawdzane są dalsze kroki z operatorem sieci; może zostać nałożona grzywna. Urząd nie ponosi jednak odpowiedzialności za usunięcie treści ani za to, że zostało to zrobione.

Zgłoszenie do operatora sieci nie skutkuje wszczęciem postępowania sądowego. Trzeba to jeszcze zgłosić na policję. Przeciwko politykowi AfD Beatrix von Storch, po komentarzu na temat Nowego Roku 2018, podobno wpłynęły setki skarg na działalność wywrotową.

Niezależnie od tego operatorzy sieci mają prawo w dowolnym momencie usunąć niechciane treści i konta ze swojej platformy. Z reguły firmy uzasadniają swoją decyzję umowami użytkownika (OWU) i standardami wspólnotowymi. Twitter niedawno zaostrzył wytyczne dotyczące radzenia sobie z hatspeech. Naruszenia mogą skutkować wyrzuceniem lub czasowym zablokowaniem. NetzDG nie określa dokładnie tych środków.

Operatorzy sieci mogą sami zadecydować, czy treści przestępcze będą niewidoczne w Niemczech tylko dla użytkowników z niemieckim adresem IP, czy też powinni całkowicie usunąć je z sieci. Zakaz, który dotyczy tylko Niemiec, można łatwo obejść z technicznego punktu widzenia.

Logo Facebooka: Network Enforcement Act ma na celu zwalczanie przestępstw z nienawiści w mediach społecznościowych. Ale czy to działa? (Źródło: Luuk van der Lee Photography / obrazy imago)

Czy prawo zagraża wolności słowa?

NetzDG atakuje przestępstwa z nienawiści, czyli wypowiedzi, które nie są chronione prawem do wolności wypowiedzi. Na przykład groźby przemocy wobec grup lub jednostek nie są wyrażaniem opinii. Przestępstwem może być również rozpowszechnianie lub rozpowszechnianie „fałszywych wiadomości” mających na celu skrzywdzenie innych osób.

Minister sprawiedliwości Heiko Maas broni również swojej inicjatywy ustawodawczej: niemiecka ustawa zasadnicza w art. 5 ust. 1 wyraźnie określa granice prawa do wolności wypowiedzi poprzez prawo karne nie bez powodu. Chroni obywateli i różnorodność opinii.

Przede wszystkim krytyków niepokoi fakt, że prywatna firma ma egzekwować te prawa. Obawiają się, że operatorzy platform mogą przekroczyć granicę. W końcu korporacjom grozi wysokie grzywny w wysokości do 50 milionów euro, jeśli ich nowy system raportowania nie wykaże żadnego wpływu na internetowe przynęty.

W rezultacie istnieje ryzyko, że operatorzy sieci będą sortować więcej treści w rodzaju „precyzyjnego posłuszeństwa” niż jest to wymagane przez prawo. Nie ma sankcji za tak zwane „nadmierne blokowanie”.

Jak prawo działa w praktyce?

Za wcześnie jest na jakiekolwiek rozstrzygające stwierdzenia. Za sześć miesięcy możemy dowiedzieć się więcej: ponieważ platformy, które otrzymują ponad 100 raportów rocznie w ramach NetzDG, muszą publikować raport o odpowiedzialności co sześć miesięcy. W nim muszą wyjaśnić, co zrobiono przeciwko nielegalnym treściom, tj. w ilu przypadkach faktycznie wprowadzono zakaz i dlaczego.

Dla firm NetzDG to przede wszystkim dodatkowe koszty. Facebook rozszerzył swoje centra usuwania danych w Berlinie i Essen i zatrudnił dużą kancelarię prawną do zajmowania się sprawami NetzDG. Z drugiej strony, mniej silny finansowo Twitter wydaje się polegać głównie na automatycznym wykrywaniu.

Słabe strony systemu stały się widoczne od samego początku: kilka artykułów satyrycznych padło ofiarą decyzji NetzDG firm. Konto satyrycznego magazynu „Titanic” zostało całkowicie zablokowane przez Twittera. Wynika to prawdopodobnie z braku personelu i nadmiernych wymagań: egzaminatorzy nie mają czasu na zastanawianie się nad ironicznymi niuansami lub kontekstem debaty. W razie wątpliwości zostanie zablokowany.

Póki co też mocno wygląda na to, że zwolennicy różnych obozów nadużywają przepisów, aby wymazać drugą stronę lub podszywać się pod „ofiary cenzury”.

Jak mogłoby wyglądać rozwiązanie?

Mamy nadzieję, że NetzDG spacyfikuje i zobiektywizuje dyskurs publiczny w mediach społecznościowych. Wyraźna większość Niemców (65,6%) popiera prawo, jak wynika z sondażu instytutu badań opinii Civey dla t-online.de.

Wciąż dyskutowane są zalety i wady prawa. Mechanizmy operatora mogą w rzeczywistości prowadzić do celowego wypierania przez duże platformy celowo szkodliwych i problematycznych stanowisk.

Ksenofobia, antysemityzm i skrajne postawy w żaden sposób nie znikną. Prawicowe grupy przegrupowują się w niepubliczne blogi, czaty i fora. NetzDG dotyczy tylko platform komercyjnych z ponad dwoma milionami członków. Na przykład grupy dyskusyjne na WhatsApp są zwolnione.

Wielu obserwatorów uważa zatem, że problemu nienawistnych postów w Internecie nie da się rozwiązać legalnie. „Nienawiść nie jest nielegalna”, mówi bloger Michael Seemann. Podejrzewa: bardzo niewiele oświadczeń usuniętych na podstawie ustawy NetzDG faktycznie stanowi przestępstwo. Ostatecznie tylko sądy mogą o tym decydować.

Ale to nie powinno powstrzymywać społeczeństwa przed wyznaczaniem między sobą granic wolności wypowiedzi. Nie trzeba mieć wykształcenia prawniczego, żeby potępiać nieludzkie uwagi.

Inicjatywy takie jak #ichbinhier są wzorem do naśladowania: społeczeństwo obywatelskie nie walczy z nienawiścią w sieciach społecznościowych poprzez jej wyciszanie, ale poprzez jej przeciwdziałanie. Publikacje internetowe wiedzą o tym ze swoich kolumn komentarzy: moderowanie może zdziałać cuda i w znaczący sposób sterować debatami. To dużo pracy - ale warto.

Źródła i dalsze informacje:

Tags
Author
Karolina Kanas

Leave a Reply